28 stycznia 2017 r. Morsowanie w Jeziorku Czerniakowskim w Warszawie

Morsy to potoczne określenie dla osób uprawiających zimowe kąpiele w jeziorach, morzu, rzekach czy też stawach oraz wszystkich innych zbiornikach wodnych. Nie ma ograniczeń wiekowych, morsować mogą zarówno dorośli jak i dzieci. Jedni zalecają aby nie zaczynać wcześniej niż w 6 roku życia, inni proponują im szybciej tym lepiej, a jeszcze inni mówią aby to była świadoma decyzja dziecka. Głównym celem zimowych kąpieli jest polepszenie zdrowia, poprawienie sprawności ciała i dostosowanie organizmu do panującego wokół chłodu. W praktyce oznacza to łagodne zanurzanie się w wodzie oraz krótkie przebywanie w niej.
Dzisiaj wysłuchaliśmy relacji morsów z Jeziorka Czerniakowskiego w Warszawie.
Asia, Damian i Robert morsują bo lubią. Na co dzień dużo trenują, Asia nawet biega maratony. Panowie chodzą na siłownię, jeżdżą na rowerach. Widać, że są w dobrej formie. Najbardziej zaskoczył nas fakt, iż jeden z panów kąpał się bez czapki, a drugi odważył się całkowicie zanurzyć. Morsują w zależności od możliwości czasowych, nawet do trzech razy w tygodniu.

Michał i Tomek uprawiają boks i chodzą na siłownię co zdecydowanie nie pozostało obojętne dla Ich ciał. Mieli dobrze zabezpieczone dłonie i głowy, a  podczas morsowania widać było, że czerpią z tego dużą przyjemność.

Leszek i Łukasz morsują już szósty raz. Panowie do czasu kiedy nie spróbowali zimnych kąpieli, mieli wrażenie, że jest to głupota. Wpadli jednak na pomysł, że mimo wszystko sprawdzą jak wielka ona jest. Okazało się, że przerodziła się w pasję. Na głowach mieli czapki, na rękach profesjonalne rękawiczki, a na stopach buty jak dla nurków.
Pomimo, że Panów dzieli jedno pokolenie, to jednomyślnie stwierdzili, że wejście do takiego zbiornika wodnego zimą jest dużo przyjemniejsze niż wejście latem do Bałtyku.

Na koniec rozmawialiśmy z Magdą i Jolantą, które morsowały dzisiaj po raz pierwszy w życiu. Były zachwycone i pragną to kontynuować. Dla Pauliny i Darka, którzy swą przygodę z morsowaniem rozpoczęli nad Jeziorem Zegrzyńskim, dzisiejsza kąpiel była kontynuacja nowej pasji.  Darek nie pochwala zamaczania całego ciała, jest za odpowiednim zabezpieczeniem rąk, głowy i stóp. Opowiadał też, że są dwie szkoły postępowania po wyjściu z wody. Jedna mówią, że należy odpowiednio rozgrzać się w saunie, a druga, że ciało musi w sposób naturalny dojść do swojej temperatury. On, ze swoją grupą, stosują tą drugą metodę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *