20 maja 2018 r. Bar Gao na Bonifacego na Stegnach w Warszawie

20 maja 2018 r.
Bar Gao na Bonifacego na Stegnach w Warszawie, odwiedziny po dłuższej przerwie, wypadły na plus, można powiedzieć 500 ➕Byliśmy w kilku osobowym składzie, zamówiliśmy na obiad:
– zupę pho z kurczakiem i makaronem,
– sajgonki warzywne z surówką,
– tofu 
z warzywami w sosie 5 smaków  i surówką,
– kurczak oraz tofu po tajsku, z warzywami i  mlekiem kokosowym, ryżem, surówką,
– kurczaka curry z warzywami, w sosie curry z mlekiem kokosowym (w formie zupy), na osobnym talerzu ryż i surówka.
– pierś z kurczaka z warzywami al dente, ryżem i surówką,
Sosy, pasty, czosnek są dostępne w cenie zamówienia. Jedzenie było po prostu pyszne, a do tego podane na ładnych talerzach. Miejsce czyste, kucharze pracują w maseczkach (przypadkiem widzieliśmy), jest łazieneczka, kilka stolików na zewnątrz, taborety mało wygodne powodują, że zjadasz i uciekasz aby zwolnić miejsce innym (duży ruch), bo tak to by się człowiek rozsiadł i delektował. Polecamy jak będziecie w okolicach, dobre bez ściemy. Uwaga, nadal nie mamy udziałów w tym interesie 
Razem zapłaciliśmy 61 pln (płatność jedynie gotówką, w barze brak terminala).

 

13 lutego 2016 r. Bar Gao to nowo otwarty pawilon z kuchnią wietnamską na ulicy Św. Bonifacego na Stegnach w Warszawie. Prowadzi go azjatycka rodzina, a zamówienia przyjmuje przemiła, pięknie mówiąca po polsku dziewczyna, prawdopodobnie córka szefów. Wygłodniali po łyżwiarskim treningu na Stegnach, zamówiliśmy obiad:
– makaron ryżowy z warzywami i surówką,
– kurczaka curry, z ryżem i surówką.
Sosy łagodne i ostre są dostępne  dla klientów w cenie dania.
Dania smaczne i ładnie podane. Na deser wypiliśmy kawę wietnamską o delikatnym posmaku czekolady. Podawana jest ze skondensowanym, słodkim mlekiem. Estetycznie urządzony bar, z łazienką dla klientów, przyjazny rodzinom z dziećmi.

3 thoughts on “20 maja 2018 r. Bar Gao na Bonifacego na Stegnach w Warszawie”

  1. Jawna autoreklama. Tyle łgarstw nie wymyśliłby nikt, kto choć raz był w tym barze. Przyjazny dzieciom? Tylko ciekawe jak rodzic ma posadzić małe dziecko na taborecie bez oparcia? Zapomnijcie o odpoczynku po łyżwach. Na twardym stołku jest wygodnie jak w więziennej celi. Panienka za ladą urodzona w Polsce, to słychać, nawet niebrzydka. Może nauczyłaby ojca gotować? Dania nie są okazałe, jak bywało to dawniej. Oszustwo polega na zastępowaniu warzyw glutowatym sosem robionym na bazie mąki pszennej. Kiślowaty glut nie miał swojego smaku, tylko tyle co sos słodkokwaśny dolany do dania. Sos ostry był na tyle rozwodniony, żeby można go było podać dziecku. Ogólne wrażenie fatalne. Stołówka dla studenta, bo tanio (jeśli lubi jedzenie bez specjalnego smaku i konsystencji). Dla chcących zjeść smacznie mam radę, omijajcie ten bar szerokim łukiem.

    1. Szanowny Askaniuszu,
      Przykro nam, że tak to odbierasz. Azjatyckie jedzenie nam po prostu smakuje. Podczas naszego pobytu byli rodzice z dzieciakami, które czuły się w tym miejscu dobrze. Ponadto znajduje się w nim łazienka, stąd opinia lokal przyjazny dzieciom. W lutym 2016 – jedzenie było smaczne, może się teraz popsuło więc dla ciekawości pójdziemy i zweryfikujemy tą negatywną opinię.
      Pozdrawiamy
      Blizniakowscy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *