@mory w sieci – krótka historia polowania

Przeszukując sieć w pogoni za nowymi tytułami do zasilenia mojego kindla, natrafiłem na tytuł „@mory w sieci”. Czytając w tytule „mory” już ucieszyłem się, że będzie to jakiś fajny horror z polskimi, swojskimi straszydłami. Jednak po przeczytaniu dostępnego fragmentu książki, okazało się, że jest to babskie spojrzenie na męski gatunek, w kontekście jego walorów „myśliwego” – czyli jakiego samca unikać. Język, którym Beata Kicińska – Rudzik opisuje swoje – i swoich koleżanek przygody z @morem, przypadł mi do gustu, więc sięgnąłem po całość. Pomimo, że książka jest w swoim tonie dość lekko napisana, to refleksja, która nasuwa się po jej przeczytaniu nie jest wesoła. Z jednej strony, trudno jest trafić na tego jedynego, wymarzonego, ale z drugiej, męski pragmatyzm wymaga dania JASNEGO i CZYTELNEGO przekazu czego się od niego oczekuje. My umiemy czytać mapę… Ale DAJCIE NAM JĄ! 😀

Tak na marginesie, to podejrzewam, że jakiś męski odpowiednik pani Beaty, mógłby napisać tego samego typu opowieść, ale widzianą z tej drugiej strony. Byłaby równie zjadliwa i kąśliwa w uwagi odnośnie niemytych rąk, niedogolonych włosków i innych, podobnych zachowań.

Książka kończy się kilkoma poradami autorki dla dziewczyn, kobiet zaglądających na portale randkowe, jak zminimalizować skutki złego wyboru, na co zwracać uwagę podczas przeglądania „ofert”.

Panom polecam tę książkę. Zwraca ona uwagę na to, jak nas widzą panie. Wydaje mi się, że warto czasem wysłuchać i zastosować się do ich potrzeb i wymagań. W końcu – jak mówi stare przysłowie pszczół – żyć z kobietą jest trudno, ale bez niej niemożliwe… 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *