5 marca 2017 r. Spacer Legendarne knajpy Pragi z Butem po Wawie

Z portalem Butem po Wawie poszliśmy na spacer szlakiem „Legendarnych knajp Pragi”. Licznie zgromadzonych uczestników oprowadzał Rafał Dąbrowiecki – licencjonowany przewodnik, który cyklicznie organizuje autorskie spacery po ciekawych zakamarkach Warszawy. Tym razem, na warszawskiej Pradze-Północ, wysłuchaliśmy opowieści o legendarnych praskich knajpach, mieszczących się wokół Bazaru Różyckiego przy ul. Targowej 54 na Pradze. Klientami knajp byli w większości kupcy tego bazaru, założonego pod koniec XIX wieku przez Juliana Józefa Różyckiego na terenie zajmowanym wcześniej przez targowiska.
1. Bar Oaza na ul. Targowej 42, była tu smażalnia ryb, cukiernia ze słynnymi wyśmienitymi W-Z-kami. Powstała z inicjatywy trzech wspólników: m.in. Stefana Deczkowskiego – doświadczonego restauratora Kazimierza Pyzińskiego – przedwojennego urzędnika magistrackiego. Oprócz klientów bazaru, przychodzili tu słynni sportowcy: Antoni Kolczyński – były mistrz Europy w boksie, Rudnicki – były bramkarz piłkarski. Serwowano tu wiele zakąsek, kawior, minogi i śledzie.
Obecnie mieści się w tym miejscu siedziba Banku PKO BP.
2. Knajpa Winkiel mieściła się w kamienicy na ulicy Targowej 19. Ta trzypiętrowa kamienica wraz z oficynami została wzniesiona około 1900 roku. Posiadała kilkadziesiąt lokali mieszkalnych i kilka lokali usługowych w przyziemiu od strony ulicy Targowej.
3. Knajpa „Rybacka” znajdowała się na ul. Brzeskiej 6 na dole w budynku wzniesionym dla Adama Bromkego. Przed wojną Pejsach Gewisgold prowadził w tym znaną herbaciarnię. Po 1945 r. aż do lat 80. działała tu restauracja Rybacka, bardziej znana jako knajpa „U Marynarza”.
4. Knajpa „Pod ryjkiem” oficjalnie „Schron u Marynarza” znajdowała się na ul. Brzeskiej 29/31. Szefem tego miejsca był ważący około 250 kg Wicuś-marynarz. Ten warszawski słynny cinkciarz, a przede wszystkim był gastronomem z Pragi, był znany wszystkim. Bywała u niego lokalna elita, władza dygnitarze partyjni, ludzie z marginesu, ale też milicja. Ze znanych nazwisk, przewijał się premier Cyrankiewicz, gdyż wtedy nie było eleganckiej restauracji w Warszawie, gdzie takie osoby mogłyby zjeść. Wicuś Marynarz serwował w swej knajpie m.in. świńskie uszy, ryjki, łapki, a nawet pieczone prosiaki. Sam przyrządzał te smakołyki.
5. Restauracja „Portowa” mieściła się na rogu ul. Okrzei i Jagiellońskiej, zamieniona na „słodką dziurkę” Hortex-u w 1980 roku. Przyrządzano w niej steki i galarety. Dziś już właściciele knajp i klienci nie potrafią stworzyć takiej niepowtarzalnej i spontanicznej atmosfery jaką wytwarzali bywalcy tamtych lokali, wpadający do praskich knajpek na setę i „przechodniego” śledzika.
6. Knajpa „Zakąska” (wcześniej „Słoń” i „U Turka”) mieściła się na u. Białostockiej 68. Nazwa tego powojennego baru, zobowiązywała aby w tym miejscu do wódki serwowano zakąski takie jak śledzik, węgorz, karp i gorące flaki. W tym miejscu gości obsługiwał Walenty Kędziorek (pan Józio) najlepszy kelner Europy.
7. Knajpa „Hawełka” na ul. Inżynierskiej i Wileńskiej.
Antoni Hawełka urodził się w 1840 roku w Kętach na Morawach. Do Krakowa przybył w czasach autonomii Galicyjskiej, gdzie przy Rynku Głównym otworzył własny sklep kolonialny Pod Palmą. Postanowił, że jego lokale zasłyną w Polsce i w świecie wyśmienitymi piętrowymi kanapkami:
– świeżą bułkę smarowano masłem śmietankowym, kładziono kawałek homara, polewano sosem majonezowym, dodawano plasterek surowego ogórka albo kawałek jajka na twardo.
– piramidalnie na bułce ułożone: bryndza, ser szwajcarski, sardynka, kawałek surowej szynki, jajka na twardo i parę kuleczek kawioru.Miał też skład wódek, win, koniaków francuskich.
Bar u Hawełka istnieje do dziś w Krakowie.
Przewodnik na koniec przytoczył zabawną anegdotę związaną z Adolfem Dymszą (jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów przedwojennych, Warszawiak). Był stałym bywalcem knajp, któregoś dnia wraz z małżonką Dymszy, który był Aktor opowiadał bowiem:
“Raz w restauracji moja żona zauważyła włos w moim talerzu. Oczywiście, zrobiło się piekło. Przybiegł zarządzający.
– Niech pan popatrzy! – woła z oburzeniem Zosia – w talerzu mojego męża znalazłam ten oto włos kobiecy!
Zarządzający uśmiechnął się i odparł tonem łagodnego wyrzutu:
– Szanowna pani, jak można być aż tak zazdrosną!”
Turyści i mieszkańcy żałują, że dawne restauracje z wyszynkiem zniknęły z praskiego krajobrazu.

Na spacer „Legendarne knajpy Pragi” zaprosiła grupa „Aktywni +„, która powstała po to, by zrzeszać ludzi pragnących aktywnie spędzać wolny czas.
Po spacerze udaliśmy się na obiad do kultowego Baru Ząbkowskiego –wpis!.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *