2 do 13 sierpnia 2017 r. Albania – Lezhe, rejon Durres, Kavaje, Przełęcz Llogara i malownicza górska trasa, Fier, Wlora, Himare, Saranda, Butrint.

Wiele miejsc, które zwiedziliśmy w Albanii były dla nas piękne, a inne po prostu ciekawe. Wszystkie jednak łączyło jedno… temperatura. W sierpniu była bardzo wysoka, a w trakcie wakacyjnego zwiedzania odczuwaliśmy ją jeszcze mocniej. Podczas naszej wędrówki udało nam się także znaleźć camping z typowo agroturystycznymi warunkami w domkach. Wśród miast na mapie naszej podróży, znalazły się:
– Shëngjin to pierwszy nadmorski rejon, w którym się zatrzymaliśmy. Jest to miasto portowe, a właściwe dzielnica okręgu Lezha (znana w czasach starożytnych jako Lissus). Słynie z ładnych, piaszczystych plaż i położenia nieopodal laguny Kune-Vain. Baza noclegowa w Shëngjin jest bardzo rozbudowana, nie brakuje też restauracji i barów, czego wynikiem jest niezmierne zatłoczenie nadbrzeżnych atrakcji. Sama plaża obstawiona została przez „straż plażową”, która pilnie egzekwowała opłaty za skorzystanie z leżaków i parasoli.

  • Durrës jest drugim co do wielkości miastem w Albanii, położone nad samym morzem, zamieszkiwane przez ponad 120 tys. osób. Do tego w okresie letnim należy doliczyć niezliczone tłumy turystów i mieszkańców sąsiedniej Tirany – stolicy kraju, oddalonej zaledwie o 40 km. Miasto słynie z pozostałości antycznego amfiteatru, niegdyś największego na Bałkanach, a obecnie wciśniętego w domy na Starym Mieście. W tym miejscu znajdują się też rzymskie Termy z II wieku – odkryte w 1962 roku, pozostałości murów obronnych oraz Wielki Meczet. Spędziliśmy w tym rejonie kilka dni z powodu awarii samochodu, dzięki czemu mogliśmy te wszystkie miejsca zobaczyć. Niestety zatoka w Durrës jest tak zabudowana, że brak jest dzikich plaż. Plaże miejskie przynależą do hoteli lub są traktowane jako źródło zarobku, ponieważ wszystkie leżaki są płatne i nie można położyć własnego koca z parasolem. Dopiero w oddalonej o 18 km miejscowości Kavaje, znaleźliśmy w miarę dziką i ustronną plażę.
  • Kavaje to miasteczko w zachodniej Albanii, które w 95% zamieszkują muzułmanie. W naszej pamięci pozostanie jako miasto pełne przygód, bo własnie w nim zepsuł się samochód (wymiana chłodnicy), a po drugiej stronie drogi nad morzem spotkaliśmy wstrętnego Niemca – właściciela prowadzącego camping (jego nazwy nie wymienimy ale jest dość charakterystyczny), który zaproponował nam spanie na trawie za 20 euro. W Kavaje były też fajne chwile spędzone z życzliwymi ludźmi, pyszny obiad, przemiły lodziarz, który poczęstowała nas lodami robionymi od lat w jego rodzinnej lodziarni. Znaleźliśmy też plażę na której można się swobodnie rozłożyć, bez konieczności uiszczenia opłaty.
  • Tirana od 1920 roku jest stolicą Albanii. Mieszka w niej 420 tys. osób. Główne atrakcje to niedawno odnowiony Plac Skanderbega z pomnikiem bohatera narodowego na koniu, Muzeum Historyczne, Tirański Pałac Kultury, budynki rządowe, zabytkowa wieża zegarowa (nieopodal jest też muzeum poświęcone takim budowlom) oraz meczet Et’hem Bey, uznawany za jeden z najpiękniejszych w Albanii. Za placem stoi również katedra prawosławna oraz Teatr Narodowy. Można też zobaczyć bunkry przerobione na muzeum pamięci. Ciekawostkę stanowi też betonowo-szklana piramida zbudowana w iście komunistycznym stylu – mauzoleum Envera Hodży. Spacerując po Tiranie dotarliśmy do dzielnicy Blloku, która w czasach dyktatury Envera Hodży była zamknięta dla zwykłych ludzi. Wstęp mieli do niej  jedynie członkowie rządzącej elity. Mieściła się tu także willa Hodży. Obecnie jest to modna dzielnica, w której życie tętni za sprawą kawiarni, sklepów a wieczorem pubów i barów.
  • Przełęcz Llogara i malownicza górska trasa. Zbudowana w 1920 r. i odnowiona w 2009 r. droga przez Przełęcz Llogara, wznosi się na 1027 m n.p.m. Jest umownym łącznikiem wybrzeża Morza Adriatyckiego z wybrzeżem Morza Jońskiego. Ze względu na wysokość samochody ze słabszym silnikiem mogą mieć problemy z pokonaniem tej trasy. Podczas wspinania się na przełęcz spotkaliśmy po drodze spacerujące krowy i stada kóz, które jak się potem okazało są normą.
  • Vlora to 80 tyś miasto z drugim największym portem w Albanii. Dla turystów miasto dzieli się na trzy strefy: plaże, port i centrum. Jadąc z północy na południe kraju, drogą przy samym morzu, w pierwszej czyści prężą się dumnie wielkie apartamenty i hotele z rozległą plażą oraz wielkim szerokim deptakiem, a później droga zamienia się w wąziutką szosę przylepioną do zbocza, na której utworzył się niemiłosierny korek z aut wyjeżdżających z miasta.
  • Piqares to był nasz mały raj na ziemi, bo właśnie tu spędziliśmy główną część wakacji 2017. W tym miejscu, oddalonym od Sarandy o ok. 20 km, znajdował się obiekt Tropikal Bunec z warunkami typowo agroturystycznymi. Właśnie w takim miejscu, z dala od ogromnych hoteli pragnęliśmy naładować nasze życiowe baterie.
  • Sarandë to malownicze ale bardzo tłoczne miasto położone nad zatoką, pomiędzy Morzem Jońskim, a górami na lądzie. Plaże są tu piaszczyste i czyste, a przy nich mieści się wiele pensjonatów, hoteli, barów i restauracji. W przerwie od plażowania można w centrum zajrzeć do pozostałości synagogi z V wieku z dobrze zachowanymi ładnymi mozaikami podłogowymi. Polecamy również wejść na zamek górujący nad miastem. Roztacza się z niego panorama na morze, zatokę oraz góry. W związku z tym, że Sarandë znajduje się blisko Grecji (telefony łączyły się z grecką siecią telefoniczną) taki właśnie panuje w niej klimat. Zjedliśmy tu pyszną pizzę, skorzystaliśmy z usług fryzjera i zrobiliśmy zakupy w markecie aby móc z powrotem zaszyć się w naszym raju w Piqares.


  • Syri i Kaltër „Niebieskie Oko” czyli krystalicznie czysty zbiornik wody, fenomen natury, który daje początek rzece. Jest miejscem często odwiedzanym przez nurków ze względu na dużą głębokość oraz przejrzystość. Pomimo, że wszędzie są oznaczenia zakazu wchodzenia i pływania, mieszkańcy Albanii i turyści nie mieli w planach respektować tych zakazów.
  • Butrint to niewielka osada i park archeologiczny w południowej Albanii przy granicy z Grecją, od 1992 roku wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Amfiteatr w Butrincie, pozostałości bazyliki chrześcijańskiej z VI wieku w Buthrotum. Po drugiej stronie kanału Vivari znajduje się trójkątna wenecka twierdza do której można dostać się równie zabytkowym promem. Wyjeżdżając z miejscowości Butrint w kierunku Grecji widzieliśmy miejsce pamięci i meczet.
    To było ostanie miejsce, które zwiedziliśmy w Albanii.

Podczas tegorocznych wakacji pokonaliśmy prawie 5 tysięcy kilometrów – wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *