27 czerwca do 11 lipca 2019 r. Sycylia

Wakacje 2019 spędziliśmy na Sycylii. Podróż w obydwie strony pokonaliśmy drogą lotniczą bez żadnych przygód. Wylecieliśmy z portu lotniczego Chopina w Warszawie z międzylądowaniem w Wiedniu na lotnisku Schwechat. Druga część podróży obejmowała wylot z Wiednia do Catanii na lotnisko Fontanarossa. W drodze powrotnej z Catanii do Rzymu na lotnisko Fiumicino z przesiadką w Rzymie na samolot do Warszawy.
Austria – Wiedeń. Dotarliśmy do Wiednia ok godziny 11. Z uwagi na to, że czas oczekiwania na następny samolot wynosił kilka godzin postanowiliśmy odwiedzić austriacką stolicę. Tego dnia było bardzo gorąco (40’C), dlatego mieszkańcy gromadzili się w cieniu drzew parkowych. Od zjedzenia śniadania na ławce Wiener Stadtpark rozpoczęliśmy odwiedziny Wiednia. Pomimo, że zwiedzanie w tak wysokich temperaturach nie należało do najłatwiejszych, udało nam się zrealizować plan i zwiedzić coś więcej niż słynną na cały świat XII wieczną Katedrę św. Szczepana, będącą symbolem Wiednia i najbardziej znaczącą budowlą gotycką w całej Austrii. Nasze zwiedzanie Wiednia – kliknij! 

Po zwiedzaniu Wiednia wróciliśmy na lotnisko Schwechat, aby o 17:00 wylecieć do Kataniii. Obok lotniska odebraliśmy zarezerwowany wcześniej samochód w wypożyczalni Aca Rent i wyruszyliśmy na zwiedzanie Sycylii.
Oleandry. Sycylia przywitała nas kwitnącymi na wszelkie możliwe kolory oleandrami. W Polsce sadzonki tych roślin są dość drogie a tu rosną dosłownie wszędzie, niczym chwasty. Podobnie jak niebieskie hortensje w Gruzji. Służy im klimat śródziemnomorski, rosną od Maroka i Portugalii aż po południową Azję. Roślina niezwykle pięknie prezentuje się zarówno w ogrodach jak i na bokach autostrad.

Nasze zwiedzanie podzieliliśmy na sześć części i za pośrednictwem booking.com zarezerwowaliśmy sześć kwater (wszystkie w podobnych cenach). Pierwszą noc spędziliśmy w Katanii.

Katanii (nocleg 1). Spaliśmy w kwaterze u starego Chińczyka, w skromnym pokoju z klimatyzacją, na poddaszu kamienicy. Panował w nim klimat jak na kwaterach narciarskich w górach. Najważniejsze, że znajdowała się  niedaleko do „Starówki”. Katania to 300. tyś miasto z portami wodnym i lotniczym. Leży u podnóża wulkanu Etna.
Katedra św. Agaty. Dumą Katańczyków jest katedra – Duomo di Sant’Agata, wielokrotnie zmieniana z uwagi na trzęsienia ziemi i erupcje wulkanu Etna. Katedra znajduje się przy placu z Fontaną dell’Elefante, przedstawiającą słonia wykonanego z kamienia, na którym znajduje się egipski obelisk pochodzący z Asuanu, a na szczycie ulokowany jest krzyż.
Targ. Tuż obok znajduje się Piazza Duomo – plac przy katedrze, na który mieszkańcy wchodzą przez bramę Porta Uzeda. Idąc od strony morza, po lewej stronie widzimy słynny targ rybny. Jest to obowiązkowy punkt programu każdej wycieczki. Oczywiście oprócz ryb i owoców morza można kupić na nim słodycze, owoce, warzywa, suszone pomidory, przyprawy oraz różnego rodzaje bakalie.
Teatro Massimo Bellini umiejscowiony jest przy ozdobionym piękną fontaną placu Vincenzo Bellini.
Ulica Via Etnea. Ta reprezentacyjna ulica w Katanii, prowadzi do Piazza Stesicoro czyli do miejsca gdzie odnaleźliśmy pozostałości Anfiteatro Romano, Chiesa di San Biagio oraz pomnik Vincenzo Bellini.
W Katanii można spędzić bardzo dużo czasu zwiedzając całe Stare Miasto, w którym jest wiele dobrze zachowanych sakralnych budowli: Collegiata di Santa Maria dell’Elemosina, Basilica di San Nicola l’Arena, San Placido, San Francesco d’Assisi all’Immacolata, Sant’Agata alla Fornace, San Biagio, Santa Maria dell’Aiuto, San Benedetto da Norcia, San Francesco Borgia.

Zaffareno (nocleg 2). Miejsce to wybraliśmy ze względu na żelazny punkt programu czyli wspinaczka na Etnę oraz uczestniczenie w parkrun Etna, zorganizowanym w sosnowym  parku.  Nasz drugi nocleg okazał się być niezwykły! Gospodarz Armando wyszedł po nas do samochodu, zaproponował wniesienie bagaży, przywitał nas sycylijskim lodowym przysmakiem granitą – kliknij jedzenie! Na śniadania serwował robiony przez siebie jogurt, ciasta i dżemy. Przez cały pobyt okazał się być wspaniałym, ciepłym gospodarzem.
Etna. Etna to czynny sycylijski stratowulkan na wschodnim wybrzeżu wyspy. Jest to obecnie najwyższy i największy w Europie stożek wulkaniczny. Etna zajmuje powierzchnię co najmniej 1250 km². Wulkan zaczął powstawać ok. 500 tys. lat temu. Wznosi się na wysokość 3340 m.n.p.m. Wjazd kolejką linową z dolnego parkingu na wysokość 2500 m kosztuje 30 Euro. Dodatkowo, gdyby ktoś miał ochotę  wjechać wyżej, do miejsca zwanego Wieżą Astronomów to musi dokupić dodatkowy bilet na specjalny, terenowy autobus który wywozi chętnych prawie na sam szczyt. Koszt to 65 Euro. Z uwagi na to, że wulkan jest czynny i co jakiś czas się budzi (katastrofalne w skutkach erupcje miały miejsce w latach 1381 oraz 1693) mieszkańcy odnoszą się do wulkanu z szacunkiem.
Na zboczach wulkanu leży kilka miesięcy śnieg, dzięki czemu utworzono tu także ośrodek narciarski – Piano Provenzana – w którym narciarze mogą skorzystać z szerokich i pięknych tras zjazdowych. Karnet dzienny wynosi 30 euro.  Było to nasze drugie zetknięcie się ze strukturą wulkanicznego zbocza. Za pierwszym razem była to zimowa, narciarska przygoda w Turcji – kliknij!
Po powrocie z księżycowego krajobrazu Etny pożegnaliśmy się z Armando i wyruszyliśmy do oddalonej 100 km, nadmorskiej miejscowości Patti.

W drodze natknęliśmy się na Zlot Miłośników Renault 5.
Stazzo. Z uwagi na panującą w okresie naszego pobytu wysoką  temperaturę, sięgającą w słońcu 50 ‘C, widzieliśmy jak ludzie chłodzili się w cieniu drzew, parasoli no i przede wszystkim w wodzie. Na maleńkiej plaży w Stazzo zatrzęsienie turystów, leżało na brzegu niczym stado fok. Cała Europa została zalana gorącą falą upałów.

Taormina. Wszystkie nadmorskie miasta i miasteczka, mają uroczy klimat. Hotele na skałach, domy ozdobione kwiatami i parawanami chroniącymi przed palącym słońcem. Plaże w tych miejscach są podzielone na hotelowe i miejskie. Z uwagi na sposób spędzania wakacji – zatrzymujemy się na tych miejskich, mamy samochód na ich blachach, jemy, kupujemy z nimi, gotujemy w ich kuchniach, to czujemy się trochę jak Sycylijczycy.
Savoca. Będąc na Sycylii koniecznie należy odwiedzić Bar Vitelli położony w miasteczku Savoca. To właśnie tutaj kręcono sceny wesela z pierwszej części Ojca Chrzestnego. W barze znajduje się mnóstwo pamiątek związanych ze zdjęciami do filmu! Podobnie jak w pobliskich sklepikach znajduje się dużo pamiątek i upominków. Sam dojazd do miasteczka dostarcza dużo emocji. Kręta, górska droga z zapierającymi dech w piersiach widokami.

Patti (nocleg nr 3). Trzecia kwatera była bardzo skromna. Pokój z klimatyzacją bez kuchni ale blisko plaży. Koszt taki sam jak u Armando jednak On zapewnił komfortowe warunki i serwował pyszne śniadanie. Patti to idealna miejscowość do odpoczynku dla rodzin z dziećmi. Szeroka plaża, deptak do spacerów, knajpki z miejscowymi przysmakami, sklepiki, dwa markety. W sobotę i niedzielę było dość dużo miejscowych jednak w tygodniu zrobiło się już w miarę pusto. Jest też miejsce do zabawy dla dzieci z animatorami. W drugiej części miasta, mniej turystycznej, oddalonej pd morza, znajdujemy spokojne uliczki z pięknymi zakamarkami, kościołami i kamienicami.

Pollina to maleńka mieścina z wysokim klifem. W dole znajdują się tory kolejowe. Zauroczyła nas pomalowanymi, niczym malutkie dzieła sztuki – donicami na kwiaty.
Cefalu to specyficznie położone miasteczko. Na górze króluje monolityczna skała, u stóp której rozłożyła się średniowieczna zabudowa schodząca miejscami niemal aż do wody. Znajdująca się w nim piękna katedra została wpisana na listę UNESCO!
Piękne kamieniczki, wspomniana katedra, niezwykła plaża na brzegu której stoją kamienice, i niezwykle pyszne lody w lodziarni Santa Lucuia. Lody włoskie są boskie. Zamówiliśmy pistację i o smaku kawy.

Trapetto (nocleg nr 4). Kameralna miejscowość w prowincji Palermo, zamieszkała na stałe zaledwie przez 3 tyś mieszkańców. Doświadczyliśmy w niej mnóstwo życzliwości. Przywitał nas gospodarz w pięknej 60. metrowej kwaterze, w której było wszystko co potrzebne było nam do życia, m.in. salon, dobrze wyposażona kuchania, łazienka, pralka, w pełni wyposażoana, sypialnia. Warunki były wspaniałe, pomino, że cena taka sama jak w Patti co poprzednio a warunki nieporównywalne.
Spotkaliśmy się tu z niecodziennym sposobem segregacji śmieci. Codziennie zabierany był inny rodzaj. Kosze z wyższych pięter spuszczane są na sznurku.
Na zrewitalizowanym deptaku w Trapetto na skarpie trwały przygotowania do wakacyjnego sezonu, m.in. powstawały na naszych oczach bary, stragany i karuzele dla dzieci. Minusem urlopu w tym miejscu jest jednak brak bezpośredniego dostępu do plaży ze względu na zabudowanie wybrzeża prywatnymi kwaterami.
W samym mieście jest zejście z deptaka schodami na mały, kamienisty brzeg, a kawałek drogi dalej jest zjazd na nieco większą, piaszczystą plażę. Jednak aby zostawić samochód, należy zapłacić za parking 0,70 euro za h.

Baia di San Cataldo. Pierwszym, alternatywnym rozwiązanym dla braku plaży w Trapetto jest ucieczka za miasteczko, na nieco dziką plaża – Baia di San Cataldo. Kierując się drogą z Trapetto w stronę Palermo, trzeba zjechać z głównej asfaltowej drogi, w szutrową biegnącą dość ostro w dół. Jest tam dużo miejsca do zaparkowania samochodu. Plaża jest szeroka, kamienista, prawie bez ludzi. Jeśli komuś znudzi się leżenie, można wspiąć się na górę na pobliski klif. Dróżka jest częściowo dzika przeplatana miejscami uszkodzonymi schodami. Wysiłek dotarcia na szczyt rekompensuje niesamowity widok na wybrzeże oraz fragmenty czegoś w rodzaju punktu obserwacyjnego lub dawnej strażnicy wojskowej.
Polecamy bardzo!

Balestrate. Drugą, alternatywną plażą jest położona w odległości ok 10 km od Trapetto jest ta znajdująca się w miejscowości Balestrate. Można się do niej dość łatwo dostać ale jedynie z głównej drogi. Tu odnajdziecie szerokie plaże część dla turystów strzeżoną z parasolami oraz nieco swobodniejszą ale już bez ratownika. Jest także miejsce na pozostawienie samochodu. W mieście są również markety. Podczas krótkiego spaceru odnaleźliśmy również cmentarz z charakterystycznymi dla całej wyspy murowanymi katakumbami.

Erice to stare kamienne miasto położone na wysokiej 500 metrowej skale. Do miasteczka można się szybko i wygodnie dostać kolejką linową. W ciągu 15 minut wwozi chętnych na szczyt a koszt tej podróży w obydwie strony to 9 euro dla jednej osoby.
Erice było w starożytności znane jako Eryks, wznosi się na szczycie góry o tej samej nazwie. Nazwa pochodzi od mitycznego Eryksa. Obecnie Erice jest turystycznym miasteczkiem z niezwykle pięknymi widokami.
Trapani. Miasto położone u stóp Erice. Szeroka i długa plaża, piękna promenada, duży port do którego przypływają małe i większe statki, promy.

Saliny w Trapanii to rezerwat przyrody sygnowany od 1995 r. przez organizację WWF. Celem organizacji jest walka o środowisko naturalne i stworzenie przyszłości, gdzie będzie wspólne miejsce dla człowieka i dla naturalnej przyrody.  Zawartość magnezu, potasu, żelaza i innych minerałów w basenach solnych sprawia, że woda w nich przyjmuje różnorodne odcienie. Podczas naszej wizyty widzieliśmy głównie różowe. Nubia. Miejscowość, gdzie znajdują się solne baseny, muzeum i restauracja z pięknym widokiem na stare wiatraki. Część z nich służyła do pompowania wody morskiej a innych mielono wydobywane krupy solne. Na chwilę obecną służą już tylko do upiększania krajobrazu i stanowią symbol minionych epok. Powiadają, że produkcję soli w regionie rozpoczęli już Fenicjanie 2700 lat temu, jednak budynki z tamtych czasów nie przetrwały a solne plantacje tak.  

Palermo jest kulturalną, gospodarczą i turystyczną stolicą Sycylii.  Ogromne i gorące miasto, jest bardzo trudne do zwiedzania, szczególnie gdy temperatura przekracza 40’C. Udało nam się jednak zobaczyć wszystkie miejsca, które wcześniej zaplanowaliśmy:
– Teatro Massimo,
– Piazza Pretorianiezwykłą białą fontannę Pretoria,
– Quattro Canti  fantastyczne kamienice narożne tworzące plac czterech kamienic czyli właśnie Quattro Canti:
południowa – Palazzo Reale połączony z kościołem San Giuseppe (z figurami wiosny, Karol V, św. Krystyna), zachodnia – Monte di Pietà  (z figurami lata, Filip I, św. Ninfa) Tribunali 
północna – Castellamare (z figurami jesieni, Filip II, św. Oliwa
południowa – Tribunali (z figurami zimy, Filip III, św. Agata
– Palazzo dei Normanni, który był siedzibą królów Sycylii,  
– Katedra w Palermo budowana w latach 1069 – 1190,
– ogrom kościołów, które pragnęliśmy zwiedzać, bo  było w nich chłodno.

Sciacca. Kierując się do następnej kwatery, już piątej z sześciu zjechaliśmy na chwilę do Sciacca. W mieście zachowały się dawne mury obronne oraz trzy bramy do miasta: Porta San Salvatore, Porta San Calogero i Porta Palermo. Wiele zabytkowych kościołów z różnych wieków, kamienice i zamki, a na górze Monte di San Calogero, która góruje nad miastem znajdują się antyczne termy. Miasto nie ma jednak kasy na ich utrzymanie więc obecnie są zamknięte.
Na tarasie widokowym, w mini parku znajdują się instalacja prezentująca pomniki twarze  – ławeczki. Warto na nich chwilę posiedzieć.

Porto Empedocle (nocleg nr 5). Piąta kwatera to pokój w apartamencie na drugim piętrze kamienicy położonej na końcu miasteczka. Niestety nie pozwolono nam tutaj skorzystać z kuchni w pełnym zakresie. Po negocjacji z właścicielem, do naszej dyspozycji była lodówka, kawa, ekspres i czajnik. Na dużym tarasie robiliśmy sobie poranne i wieczorne posiłki – szkoda że nie był z widokiem na morze. Wieczorami w chłodzie, można było sobie posiedzieć na tarasie z lampką wina, suma summarum – całkiem niezła kwatera. Bardzo dobra lokalizacja apartamentu – brak hoteli a jedynie parking dla camperów, spowodowało, że plaża była praktycznie w większości pusta. Jednak im bliżej centrum tym były bardziej zaludnione miejsca. Na samym końcu, zaraz obok portu znajduje się elektrownia portowa z 1963 roku (od 2007 elektrowni gazowej). Ruszając się na popołudniowy spacer „za róg”, okazało się, że w centrum miasta obok dużego portu znajduje się urocza starówka. Wieczorami, na głównym deptaku wzdłuż którego oglądaliśmy dobrze utrzymane kamienice, tętni życie. W niektórych miejscach schody ubarwiono kolorowymi mozaikami z pomalowanych ceramicznych płytek.

Scali di Turchi (wł. „schody Turków”) to cenny, naturalny skarb Sycylijczyków. Ten piękny, biały, wapienny klif na brzegu morskim, znajduje się w pobliżu miejscowości Porto Empedocle. Nazwa nawiązuje do piratów tureckich, którzy chronili się w tym miejscu przed sztormami.

Agrigento, w którym znajduje Dolina Świątyń. W starożytności nosiło nazwę Akragas, później Agrigentum, następnie Girgenti, a od 1927 roku Agrigento. Dolina Świątyń a właściwie wzgórze świątyń w Agrigento to ogromne stanowisko archeologiczne, w skład którego wchodzą starożytne świątynie (Świątynia Hery, ruiny Akragas, Świątynia Zeusa i wiele innych) oraz muzeum zaprojektowane przez Minissi. Całość położona jest na ogromnym, prawie całkowicie odsłoniętym terenie. Ledwo je zwiedziliśmy w wysokich temperaturach sięgających 40 ‚C w cieniu! Obiekt wpisany jest na listę UNESCO. Koniecznie trzeba to miejsce „zaliczyć” będąc na Sycylii.

Sarakuzy. W drodze do ostatniej kwatery zwiedziliśmy Syrakuzy. Miasto znajduje się  we wschodniej części Sycylii. Kolejne sycylijskie miasto wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO.
Spacerując po uliczkach nie sposób przeoczyć:
– Katedrę,
– Plac Archimedesa,
– Kościół świętej Łucji alla badia (tu nie można robić zdjęć),
– ruiny Temple of Apollo,
– Port,
– Teatr, ucho Dionizosa (tu dotarliśmy ale już nie weszliśmy zwiedzać z uwagi na brak czasu),
Byliśmy też na targu, na którym kupiliśmy pyszne warzywa.

Augusta (nocleg nr 6) to ostatnia miejscowość na naszej trasie po Sycylii. Kwatera posiadająca wszystkie udogodnienia dla turystów, została zarezerwowana w Auguście z uwagi na niedaleką odległość miasta od lotniska w Katanii.
Po dotarciu na miejsce zrobiliśmy sobie długi spacer po Auguście. Miasto zamieszkuje ok 35 tys ludzi, można w nim zobaczyć kilka starych kościołów, wśród nich m.in. kościół Santa Maria Assunta. Naszą uwagę zwróciły także urocze stare kamienice, zresztą charakterystycznych dla całej Sycylii. Również i w Auguście jest w nich dużo sklepików i kafejek.
Za Hiszpańską bramą, znajdująca się pod Castello Svevo (zamkiem wyglądającym jak nasz Modlin), znajduje się park z pomnikami, helikopterem i działami. Jest to teren należący do syculijskiej Policji. Miasteczko może się pochwalić dwoma portami i nowo budującą się mariną.

Katania. Po nocy przespanej w Auguście, szczęśliwie dotarliśmy do Katanii, gdzie zdaliśmy samochód w wypożyczalni i wyruszyliśmy w drogę powrotną z Catanii do Rzymu na lotnisko Fiumicino z przesiadką w Rzymie na samolot do Warszawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *