28 lipca do 15 sierpnia 2018 r. Czechy, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Serbia, Słowacja, Polska

Wakacje objazdowe są świetnym pomysłem na odpoczynek, jednak wymagają znacznie większego przygotowania, niż wykupienie wczasów w biurze podróży. Już na wstępie należy zastanowić się, które miejsca planujemy odwiedzić i ile czasu na nie poświęcimy. Potem trzeba opracować trasę, zarezerwować noclegi, i w związku z tym odpowiednio spakować bagaże. Jeśli ktoś, tak jak my, decyduje się korzystać z bazy hotelowej Booking.com ale także spać „pod chmurką”, do bagażnika powinien zapakować rzeczy typu namiot, butla z kuchenką gazową, leżaki, materac, mały stolik itp. sprzęt biwakowy.
Wakacje 2018 zaplanowaliśmy głównie w Rumunii oraz Bułgarii. Naszą trasę nawigował GPS, kierując nas przez Czechy, Węgry, Rumunię do Bułgarii a w drodze powrotnej przez Serbię Węgry i Słowację do Polski. Po powrocie do domu, samochodowy licznik pokazał, że przejechaliśmy 5600 km.

Węgry – Miszkolc. Pierwszym dłuższym przystankiem w naszej wakacyjnej podróży, był Miszkolc. Wieczorem wybraliśmy się na spacer i lody do centrum miasta, noc spędziliśmy w namiocie a od rana taplaliśmy się w ciepłych, leczniczych wodach na terenie basenów termalnych w grotach – Miszkolctapolca. Właśnie dzięki nim, obiekt ten zaliczany jest do jednych z najbardziej atrakcyjnych miejsc turystycznych na Węgrzech.

Rumunia. To nasza trzecia wizyta w Rumunii, jednak wcześniej w 2007 i w 2012 roku, ograniczało się to jedynie do szybkiego przejazdu tranzytową drogą, głównie autostradą, wprost do Bułgarii. W tym roku pierwszy raz zapuściliśmy się w bardziej dzikie rejony tego pięknego kraju. Dopiero po tym doświadczeniu zrozumieliśmy, co to oznacza zwrot, dziurawe rumuńskie drogi. Kraj jako niezwykle zróżnicowany. Już na pierwszy rzut oka widoczne jest spore ekonomiczne rozwarstwienie społeczeństwa tj. bieda miesza się z bogactwem. Przemierzając kolejne kilometry przez Karpaty z północy, aż do Morza Czarnego, zobaczyliśmy wiele ciekawych i malowniczych miejsc. Jeśli tylko poprawią się tutejsze dziurawe drogi, jazda po tym kraju – która w pewnych momentach podróż była bardzo stresująca – stanie się prawdziwą przyjemnością. Mieliśmy wrażenie, że jedynie na osłodę trudów tej dziurawej podróży, na wyjazdach z miejscowości Rumuni stawiają tablice z napisem: DRUM BUM – szczęśliwej podróży!

– Sapanta to znana na całym świecie rumuńska wieś, położona nad Cisą, 15 km na północny zachód od miasta Syhot Marmaroski. Znajduje się tutaj wesoły cmentarz. Pomysł na tą kolorową nekropolię, urodził się w głowie lokalnego rzeźbiarza, który na kolorowych obrazkach przedstawiał człowieka i okoliczności jego śmierci. Pomysł spodobał się miejscowej ludności, dzięki czemu powstało coś nieprzeciętnego i przyciągającego turystów z całego świata. Noc spędziliśmy w namiocie rozbitym na łące znajdującej się nieopodal miasteczka. Rano obudziło nas chrupanie trawy, przez pasące się na karpackich łąkach konie.
– Przełęcz Prislop. Na wysokości 1416 m. n.p.m. znajduje Monastyr Prislop Borsa. Kościół leży na terenie parku narodowego i rezerwatu biosfery w rumuńskich Karpatach, na przełęczy Prislop. Tam widzieliśmy koczowiska Romów.

W północnej części Rumuńskich Karpat znajduje się wiele, wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO, monastyrów. Znajdują się one m.in. w miejscowościach Arbore, Vatra Moldoviței, Voroneț Mănăstirea Humorului, Suczawica, Pătrăuți oraz Suczawa. Charakterystyczną cechą łączącą te budowle to barwne malowidła pokrywające zewnętrzne ściany. Na naszej drodze spotkaliśmy cztery cerkwie:
* Vatra Moldoviței – obronny monastyr z malowaną cerkwią, pod wezwaniem Zwiastowania z XVI w.
* Arbore – 
Cerkiew św. Jana Chrzciciela zbudowana w 1585 roku.
* Sucevița. Monastyr Sucevița pod wezwaniem Zmartwychwstania to kolejny monastyr obronny, z czterema wieżami.
* Suczawa. Monastyr z XVI wieku, pod wezwaniem św. Jana Nowego. Obok niego znajduje się Hotel Casa Bucovineana można w nim skorzystać z noclegu na wysokim poziomie za niewygórowaną  cenę.

– Brasov – Braszów. Kolejnym etapem podróży był Braszów, miasto porównywane przez polskich turystów do Krakowa. Położone u stóp Karpat, na pograniczu trzech krain: Transylwanii, Wołoszczyzny i Mołdawii. W samym mieście można zobaczyć plac Piata Sfatului (wokół którego toczy się całe życie w mieście),  Ratusz Miejski – obecnie Muzeum Historii, Czarny Kościół  (Biserica Neagra). Na górującym nad miastem wzgórzu znajduje się zamek do którego można dotrzeć wspinając się ścieżką lub kolejką górską. Kolejny nocleg zamówiony został przez portal booking.com w Hotelu Mountain Tale położonym 500 metrów od placu.

Rupea. Jednym z trzech zamków chłopskich – oprócz Brasova i Rasnova – jest Zamek Rupea położony bardzo niedaleko Sighișoary. Jednak nie znajdziemy tu pięknych, królewskich komnat a jedynie zwykłe cele, gdyż zamki chłopskie miały inną funkcję niż te, które znamy z historii. Utrzymywane były przez chłopów by w przypadku zagrożenia służyć im do ochrony.
Zamek Drakuli w Bran. Uznawany za najbardziej znaną siedzibę Hrabiego Drakuli. Jednak tak na prawdę, postać hrabiego Drakuli powołana do życia przez Brama Stokera, jest całkowicie fikcyjna i oparta o życiorysy wielu średniowiecznych władców. Najbardziej znanym był Wlad Palownik, który jednak nigdy nie mieszkał w zamku Bran.

– Trasa Transfogaraska. Jedną z dróg przecinających Rumuńskie Karpaty jest oznaczona symbolem DN7C trasa transfogaraska. Wytyczona przez najwyższe pasmo Gór Fogaraskich i łączy Siedmiogród z Wołoszczyzną. Swoje maksimum osiąga na wysokości 2034 m n.p.m. Jej budowa trwała cztery lata od 1970-74. Były to czasy bezwzględnej dyktatury Nicolae Ceausescu co spowodowało, że nie było szacunku dla życia budowniczych, i pochłonęła wiele ofiar. Ponoć miała być drogą o znaczeniu militarnym jednak w rzeczywistości ułatwiała dojazd do położonej nad Jeziorem Bâlea rezydencji Ceausescu. Chociaż powstanie tej trasy budzi wiele emocji, to ze względu na swój wyjątkowo malowniczy charakter jest dużą atrakcją turystyczną. Niestety, ze względu na trudne warunki atmosferyczne, trasa jest niedostępna dla kierowców, od późnej jesieni aż do wczesnej wiosny. Przy drodze znajduje się niezliczona ilość straganów z pamiątkami i regionalnym jedzeniem. To właśnie tu spróbowaliśmy słynnej mamałygi czyli potrawy z kaszy kukurydzianej zapiekanej z ostrą w smaku bryndzą polną na gorze bardzo gęstą śmietaną. JEDZENIE w Rumunii – kliknij tu!
Wodospad Caprei. Mijany po drodze wodospad Caprei wraz z okoliczną przyrodą i pięknymi widokami na okoliczne góry stanowi niezwykłe przeżycie estetyczne.

– Bukareszt. Stolica Rumunii położona jest nad rzeką Dymbowicą. To już nasza druga wizyta w tym mieście. Za pierwszym razem, ukryła przed nami wiele ciekawych miejsc i obiektów. Tym razem zatrzymaliśmy się na kilka dni i dzięki temu mogliśmy więcej miejsc zobaczyć. Skupiliśmy się przede wszystkim na architekturze miasta. Rumuńskie Ateneum, Arcul de Triumf, Ruiny Curtea Veche (średniowiecznego dworu książęcego), wiele budowli sakralnych, Uniwersytet, Centralna Biblioteka Uniwersytetu, Pałac Sprawiedliwości a także budynki rządowe usytuowane na przeciwko pałacu. Monumentalny pałac czyli „oczko w głowie” Nicola Caucesku powstał na wyburzonym placu o powierzchni 7 kilometrów kwadratowych. W miejscu tym znajdowało się stare miasto z historycznymi zabudowaniami. Wśród wyburzonych budynków znalazło się 30 tysięcy domów, 19 cerkwi, 3 kościoły, 6 synagog i przesiedlono aż 40 tysięcy mieszkańców. Dane są niewiarygodne. Do prac przy budowie dyktatorskiego imperium zmuszono 20 tyś. robotników a także ponad 400 architektów. Mówi się, że przy budowie zginęło ponad tysiąc osób. W tym imponującym gabarytowo budynku  – jednym z największych powierzchniowo na świecie – znajduje się 1 100 pomieszczeń, rozlokowanych na 12 (!) piętrach i 8 (!) podziemnych kondygnacjach. Jest to dla nas imponujący a zarazem przygnębiający spadek, po tym chorym przywódcy. Aktualnie można zwiedzać budynek. Nie byliśmy w środku, nawet nie mieliśmy zamiaru i ochoty wydawać ok 100 zł za nas dwoje na wycieczkę z przewodnikiem. Ponoć przewodnicy, którzy oprowadzają, bardzo się puszą i wychwalają dobro narodowe, nie mówiąc jednocześnie do końca prawdy o tym jak było i dlaczego pałac powstał w czasach skrajnej biedy w Rumunii! Na jednym z blogów blogu Przeczytajcie na blogu: (klik!) skróconą, ciekawą i lekko prześmiewczo opisaną historię tego pałacu. Czuć z tego wołanie o prawdę historyczną. Po całodniowym zwiedzaniu odpoczęliśmy w Hotelu Old Centrum Bucharest.

Fulga de Jos to z pozoru normalna wieś znajdująca się w okręgu Prahovato, jednak ze względu na znajdujące przed każdym wejściem do domostwa studnie, wygląda niezwykle. Studnie są dla gospodarzy ważnym elementem. Dopasowane do wyglądu domostwa nadają im niepowtarzalnego charakteru.
Buzau. Zamieszkuje w nim ponad 140 tyś mieszkańców. Klimatyczne, z pięknym pałacem oraz kilkoma tematycznymi targowiskami (na jednym z nich kupiliśmy pyszne warzywa i owoce). Przez turystów jest traktowane jako baza wypadowa do niedaleko położonych wulkanów błotnych oraz tras turystycznych po okolicznych górach.
– Berca. Niedaleko wsi Pâclele, w okręgu Buzău znajdują się największe w Europie pole wulkanów błotnych (Vulcani Noroiosi). Tworzą się one na stoku Karpat, formując dookoła ascetyczny księżycowy krajobraz. Nie mają jednak one wiele wspólnego z wulkanami lawowymi. Ze względu na dużą płynność mułu, nie tworzą się stożki wulkaniczne a jedynie bulgoczące okrągłe jeziorka błotne. Związane są z erupcją gazów, które unoszą się w kierunku powierzchni ziemi z głębokości nawet trzech kilometrów. Od roku 1924 objęte są ochroną w formie rezerwatu przyrody. To kolejna rzecz, która jest warta zobaczenia w tym kraju.
Noc spędziliśmy tuż obok, na łonie natury, na zielonych górskich terenach, w namiocie rozbitym „na dziko”. W sumie chwilami było dosyć groźnie, bo poruszaliśmy się między poszczekującymi psami pilnującym stada krów i koni. Tego dnia silnie wiał wiatr. Była to nasza druga noc pod chmurką. Pożegnaliśmy tereny górskie a nasza droga poprowadziła nas nad Morze Czarne do miejscowości Konstancja.

– Konstanca to miasto, z największym portem handlowym Rumunii. Spacerując po jego uliczkach mijaliśmy Plac Owidiusza, piękne, lekko zaniedbane nadmorskie Kasyno, Katedrę prawosławną, Meczet, Teatr Narodowy, Synagogę i wiele przepięknie zrewitalizowanych starych kamienic. Rumuni robią co mogą aby Konstanca powróciła swą urodą urodą do 1900 roku.

Bułgaria:
– Warna. Od 1878 r. należy do Bułgarii. W latach 1949-1956 miasto funkcjonowało pod nazwą Stalin. Na jego terenie można zobaczyć pozostałości budowli rzymskich, dumnie prężącą się katedrę pw. Soboru Zaśnięcia Matki Bożej, słynny teatr dramatyczny, fundamenty bazylik z V i VII wieku, resztki fortyfikacji bizantyjskich z VI wieku, zabytki architektury tureckiej, dwa trackie kurhany grobowe – jeden z  1935 przekształcony na pomnik – mauzoleum Władysława III Warneńczyka.
Ciekawostka! Noc spędziliśmy w samoobsługowym hostelu „Warna Central Self Service Hostel”. Wcześniej przez Internet została dokonana rezerwacja i opłata. W zamian otrzymaliśmy nam kod dostępu który posłużył nam na miejscu do zameldowania się w automacie rejestracyjnym i zaprogramowania kartę wejściowej do hostelu i pokoju. Największy szok przeżyliśmy gdy okazało się, że nasz pokój jest jednym z boksów wielkości dwuosobowego łóżka, bez okna. W całym obiekcie na okrągło działa klimatyzacja utrzymując standardową, komfortową temperaturę pomimo gorąca panującego na zewnątrz. Na terenie hotelu znajduje się wspólna, koedukacyjna łazienka i toaleta oraz sala do jedzenia i odpoczynku z wyposażoną kuchnią i patio dla palaczy, bo Bułgarzy lubią palić. Oczywiście wszystko jest czyściutkie, dobrze wyprane i pachnące czystością. Przebywanie w takich miejscach to naprawdę fajne poznawanie świata.
Bałczik zwany Białym Miastem ze względu na wapienne białe skały. Mówi się, że jest zbudowany w formie amfiteatru. Jeśli stanie się na najdalej wysuniętym w morze miejscu , widać całą „widownię” – czyli miejskie zabudowania, w górze zwieńczone pięknymi, białymi skałami. Miasto przez pewien czas należało do Rumunii, po 1940 r. wróciło do Bułgarów. Pozostałością po rumuńskiej historii jest letnia rezydencja królowej Marii Koburg, żony króla Rumunii Ferdynanda, zaprojektowana przez włoskich architektów. Tak bardzo była związana z tym miejscem, że po jej śmierci, zgodnie z jej wolą, serce zostało złożone w kaplicy pałacowej. Jednak kiedy Bałczik powrócił w granice bułgarskie, dzieci królowej przeniosły je do Rumunii by złożyć je w kaplicy zamku w Bran. Od 1955 roku opiekę nad obiektem przejął Uniwersytet z Sofii, zamieniając go w niezwykły ogród botaniczny. Zwiedziliśmy go w 2007 roku.
Na jego terenie znajdują się ruiny świątyni Wielkiej Matki Bogów i wszelkiego życia – Kybele oraz cerkwie (najstarsza z nich to cerkiew Świętego Mikołaja z pierwszej połowy XIX wieku).

– Półwysep Kaliakra i klify Kamiennego Brzegu. To niezwykle klimatycznie miejsce przypominające irlandzkie klify. Po przejechaniu bramki z opłatą mijamy dwa pomniki: dziewic (związany z legendą o 40 bułgarskich dziewicach, które podczas najazdu Turków, wolały zginąć skacząc z klifu do morza niż zostać pojmane do haremu) oraz pomnik admirała F.F. Uszakowa (XVII – wiecznego dowódcy marynarki wojennej). Jednak najważniejsze na półwyspie są ruiny średniowiecznej fortecy. Archeolodzy stwierdzili, że już w IV w p.n.e. znajdowała się w tym miejscu ufortyfikowana budowla. Najlepiej zachowaną częścią warowni są mury obronne z górującą nad cyplem bramą hakową. W jaskini utworzono muzeum a obok restaurację z tarasem widokowym na klify. Na końcu półwyspu znajduje się kaplica św. Mikołaja.
– Pobiti Kamani czyli „Kamienny Las” to rezerwat przyrodniczy , który znajduje się około 20 km na wschód od Warny. Na piaszczystej wydmie o powierzchni około 7 km² znajdują się wielkie kamienie w różnych kształtach. Jednak najbardziej tajemnicze są te ukształtowane w kilkumetrowe kolumny. W wyniku badań stwierdzono, że nie są dziełem człowieka. Geologiczne zjawisko stanowi nadal nie do końca wyjaśnioną zagadkę. Najprawdopodobniejsza teoria S. Bonczewa z 1938 r. mówi o tym, że powstanie obiektów jest ewolucją powierzchniową. Na obecnych piaskach znajdowały się pokłady wapienia, woda opadowa z dwutlenkiem węgla, wsiąkając, rozpuszczała wapień i przenikając do piasku tworzył kolumny w formie nacieków.
Karadere. Miejsce, gdzie znajduje się jedna z ostatnich dzikich plaż, bez hoteli, sklepów, barów i zasięgu sieci komórkowej. Relaks jest tu naprawdę fantastyczny, tym bardziej że można opalać się bez skrępowania w stroju Adama i Ewy. To właśnie na tej plaży znajduje się biała glinka, pozyskana ze skały „biały nos”, od której pochodzi nazwa miejscowości Byala.

– Byala (Biała). Niewielka miejscowość, do której wracam kolejny raz. Mieszkamy w pensjonacie Rosa, niedaleko miejsca, gdzie Ania będąc małą dziewczynką mieszkała ze swoimi rodzicami na wakacjach. Kwatera nie jest położona blisko morza, podobnie jak większość pensjonatów i hoteli w tej mieścinie. Plaża w Białej jest mała, wąska a do tego leży u podnóży stromego klifu, przez co szybko zachodzi na niej słońce. Dlatego dojeżdżaliśmy drogami wijącymi się między polami winogron, na plażę Karadere. Od kilku lat Byala stała się znana za sprawą odkrytych podczas prac wykopaliskowych ruiny i pozostałości budowli sprzed narodzin Chrystusa. Twierdza znajduje się na Przylądku św. Atanasa na obrzeżach miasta. Można obejrzeć tutaj, oprócz fragmentów twierdzy wraz z murami obronnymi, pozostałości wczesnochrześcijańskiej świątyni z unikalnym marmurowym ołtarzem a także pozostałości antycznej winiarni. W miasteczku, obok nowego stadionu, wybudowano także amfiteatr. Obejrzeliśmy w nim pokazy tradycyjnego, bułgarskiego tańca ludowego.

– Obzor. W porównaniu z Białą, jest to duży kurort, położony od niej w odległości 4 km. Jeśli turystów odpoczywających w spokojnej Białej najdzie ochota na spacer po deptaku między głośnym i kolorowym tłumem lub też zapragną lodów, albo włożenia nóg do akwarium, w którym rybki objadają stopy, powinni udać się wieczorem do Obzoru. Również za dnia czeka na turystów wiele atrakcji, w rodzaju latania spadochronem za motorówką czy ujeżdżania banana, ponadto znajduje się tu bardzo długa i szeroka plaża. Jest tu także amfiteatr, w którym odbywają się występy zespołów tanecznych. Nam udało się zobaczyć występy dzieci i młodzieży, z różnych rejonów Bułgarii.

– Irakli. Obszar chroniony z niezwykłą dziką plażą o długości 3 km. W 2012 r. był to naprawdę dziki, pusty teren. Obecnie widać coraz większe zainteresowanie turystów. Nadal zabroniona jest budowa hoteli, jednak chętnie przyjeżdżają tu letnicy rozbijając się z namiotami na dziko.
– Shkorpilovtsi. Wieś z jedną knajpą, kościołem i mini rynkiem. Jednym słowem spokojne miejsce, bez rozwiniętej bazy turystycznej, dla osób ceniących prywatność, ciszę, puste plaże i spokój z dala od tłumów. W Shkorpilovtsi znajdują się źródła wody mineralnej a okolica usytuowana jest u stóp pokrytego lasami bałkańskiego masywu górskiego – Stara Płanina. Szeroka plaża z charakterystycznym pomostem o wysokości 7 metrów i długości 230 metrów, z którego rozpościera się widok na morze, niestety wejście na niego jest zamknięte. Ponoć był częścią bazy badawczej o tej samej nazwie co miejscowość.
Dyuni to nadmorski ośrodek położony 7 km na południe od Sozopola. Znajdują się tu dwa ogromne kompleksy – molochy, ogrodzone wysokim płotem, z basenami, aquaparkami, restauracjami, bankami, sklepami, aptekami, gabinetami lekarskimi, terenami zabaw dla dzieci, kortami tenisowymi, miejscami do jazdy konnej. Obiekty te są samowystarczalne niczym małe miasteczka. Tuż obok znajdują się niezabudowane przestrzenie terenów chronionych – wydm oraz bagien.
БЛАТОТО АЛЕПУ (wydmy i bagna Alepu). Teren został otoczony ochroną, dotyczy to zarówno siedlisk rzadkiego ptactwa wodnego a także występowania orzecha włoskiego. Dlatego, zabronione jest tu polowanie, połowy, budowanie i podejmowanie jakichkolwiek działań, które zmieniają naturalny wygląd terenu lub biegu wody.

– Burgas to dość duże miasto zamieszkałe przez 200 tys. mieszkańców. Znajduje się tu duży port i międzynarodowe lotnisko. Po wjeździe do niego już w pierwszej chwili zobaczyliśmy odremontowana stację kolejową. Potem byliśmy na centralnym placu z fontanną, spacerowaliśmy deptakiem prowadzącym do Parku Nadmorskiego. Podziwialiśmy odrestaurowane kamienice, rzeźbę grającego gramofonu (widoczną na większości widokówek). W parku znajduje się amfiteatr, w którym odbywa się między innymi Międzynarodowy Festiwal Folkloru. Podczas naszego pobytu tłum dzieci oglądał  przedstawienie lalkowe o przygodach wilka. W Burgas znajduje się wiele zabytków z katedrą prawosławna św. Cyryla i Metodego, cerkwiami Świętej Marii Dziewicy i Świętego Iwana Rylskiego na czele. Zwiedzić także można muzum Historyczne, Etnograficzne i Naukowo – Przyrodnicze ze zbiorami geologicznymi charakteryzującymi teren i dno Morza Czarnego.
– Sozopol to miasto, którego symbolem jest kotwica znajdująca się na wszystkich monetach z Apolonii z VI wieku p.n.e. Jest jednym z najstarszych miast na wybrzeżu Morza Czarnego w Bułgarii, wpisane na listę dziedzictwa kulturalnego i historycznego UNESCO. Podzielone na starą i nową część. Stare miasto zbudowane na skalistym urwisku. Znajduje się tu kościół św. Dziewicy z pięknym rzeźbionym drewnianym ikonostasem z XVIII wieku. Między wąskimi uliczkami, pną się domy ze wspaniałą zabudową w stylu czarnomorskim (na dole kamienie a na górze ciemne drewno). Na dole znajduje się wiele sklepików z licznymi pamiątkami dla turystów a także kilka muzeów, galerii sztuk. Między nimi mniejsze i większe restauracje, niektóre z ogródkami z widokiem na morze. Największą atrakcją w Sozopolu w chwili obecnej są szczątki Jana Chrzciciela, które przechowywane są w świątyni św. Cyryla i Metodego.  Samochód można zostawić przy porcie, gdzie zlokalizowane są  płatne parkingi dla turystów.
– Nesebyr. Najstarsze miasto Bułgarii, położone na półwyspie, połączone groblą ze Słonecznym Brzegiem. Już przy wjeździe wita turystów stary wiatrak i nowa kolorowa ciuchcia dowożąca pod niewielkie Stare Miasto, którego wymiary wynoszą: 850 m długości i 350 m szerokości. W otoczeniu knajpek i licznych sklepów z pamiątkami znajdują się ruiny katedry.
– Słoneczny Brzeg to ogromny, tętniący życiem w sezonie letnim (trwającym od maja do września) kurort. Napływ turystów, następuje głównie dzięki cyklicznie przylatującym samolotom na lotnisko położone 35 km od Burgas. Niezliczona rzesza turystów spragnionych odpoczynku na pięknych bułgarskich plażach zasiedla 600 hoteli, 400 restauracji, kluby rozrywki, studia tatuaży, salony masażu, dwa aquaparki, masę marketów i supermarketów. Miasto „połączone” jest z nowocześniejszą częścią Nesebyru.

Pomorie. Ciekawe miasteczko, które będzie nam się do końca życia kojarzyło, z wymazanymi na czarno ludźmi. Błoto pobierane jest ze słonego jeziora. To miejsce, dzięki któremu można skorzystać z naturalnych zabiegów błotnych, polegających na wysmarowaniu ciała błotem i skondensowaną solanka. Oczywiście te same zabiegi, hotele proponują jako zabiegi płatne. Gabinety pobierają błoto z jeziora i smarują klienta w specjalnych, zabiegowych pomieszczeniach, oczywiście za specjalną opłatą. Zabiegi to lekarstwo dla ludzi z problemami ze stawami, bólami kręgosłupa itd. W efekcie końcowym, ciało jest mega gładkie, niczym pupcia niemowlaka.
Sofia to bułgarska stolica. Najpotężniejszą budowlą jest Sobór Aleksandra Newskiego – dlatego niezmiernie istotne było dla nas, jej odwiedzenie. W mieście warto zobaczyć też Rotundę św. Jerzego, Cerkiew Bojańską, Pomnik cara Aleksandra II na tle parlamentu, Meczet Banya Bashi („Piątkowy”), Teatr Narodowy oraz Pałac Carski (gdzie mieści się Galeria Narodowa). Z uwagi na to, że miasto odwiedziliśmy będąc przejazdem, zmierzając do hotelu w Serbii, niestety nie mogliśmy poświęcić mu zbyt dużo czasu.

JEDZENIE w Rumunii – kliknij tu!
Serbia – Belgrad. Jest to stolica i największe miasto Serbii, które odwiedziliśmy pokonując trasę z Bułgarii do Polski. Najważniejszym obiektem, które należy w mieście odwiedzić, jest Cerkiew świętego Sawy. Jedna z największych cerkwi prawosławnych na świecie, została zbudowano w miejscu starej świątyni, która spłonęła w XVI wieku. Początkowo jej odbudowę planowano pod koniec 1939, jednak projekt ukończono dopiero w 2001 roku. Do dnia dzisiejszego nie zostały ukończone wnętrza cerkwi. Otwarte do zwiedzania piwnice świątyni, zrobiły na nas potężne, wręcz szokujące wrażenie przepychu i bogactwa.
To właśnie tu zrobiliśmy sobie przystanek na nocleg. Spaliśmy w klimatycznym miejscu z artystycznym wyrazem – Hostel Fair and Square.
Poprzednio miasto zwiedzaliśmy po zachodzie słońca, w 2012 r. – kliknij!
Węgry – KomáromMiasto nad Dunajem, w północnych Węgrzech, gdzie znajduje się kąpielisko termalne i trzy forty Twierdzy Komárno. To przede wszystkim nietypowa granica na moscie na Dunaju, który łączy dwa państwa –  Słowację i Węgry. Komárom na Węgrzech oraz Komarno na Słowacji.
Słowacja – Komarno. Obowiązkowym dla nas punktem każdorazowego przejazdu przez Słowację są zakupy w sklepie składające się z sałatek jarzynowych ze śledziem oraz szynką, w komplecie z rohalikami. To smak dzieciństwa, który zawsze towarzyszy nam w podróży po krajach należących do byłej Czechosłowacji.

Wakacje 2012 – kliknij!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *