Ostrów Tumski to najstarsza, zabytkowa część Wrocławia – jego nazwa wywodzi się od archaicznego słowa tum (katedra) i oznacza dosłownie „wyspę katedralną”. To jedno z nielicznych miejsc na świecie, które po zmroku rozświetlają wciąż tradycyjne, ręcznie zapalane lampy gazowe.
Nad tym niezwykłym klimatem każdego dnia czuwa wrocławski latarnik. Ubrany w charakterystyczną pelerynę i cylinder, przemierza 3,5-kilometrową trasę, zajmującą mu około godziny. Swój rytuał rozpoczyna zawsze w tym samym punkcie – przy lampach z tyłu Archikatedry św. Jana Chrzciciela.
Jego niezastąpionym narzędziem jest „polityka” – długa tyczka z płomieniem. Obsługa tego rekwizytu to prawdziwa sztuka: latarnik jednym płynnym ruchem musi pociągnąć dźwignię zaworu, odkręcić gaz i zapalić siatki żarowe, zachowując przy tym ogromną precyzję, by nie stłuc szklanego klosza. Dzięki jego pracy wyspa o zmierzchu nie spowija się w ciemnościach, zachowując swój baśniowy urok.






Autor zdjęć – Anna Receptananude,pl
_________________________________________
Wpis powstał w ramach serii: „Cudze chwalicie, swego nie znacie” czyli cyklu opowieści o polskich miastach i miasteczkach, które odwiedziłam.
